Długo mnie tutaj nie było, bo moja mama jest ciężko chora. Zatrzymanie akcji serca, wszczepienie rozrusznika i głęboka demencja sprawiły, że jest obłożnie chora i wymaga całodobowej opieki.
Dodatkowo razem z mężem przeprowadziliśmy mały remont w salonie łącznie z przemeblowaniem go.
W jadalni stanął nowy , a raczej odnowiony mebel.
Renowacja zajęła mi miesiąc. Oto on, stary śląski byfyj. Taki był
taki jest
Kupiłam go za 200 zl. Przede wszystkim z powodu cudownego oszklenia.
Wymieniłam blat, odmalowałam, ozdobiłam mozaiką. Wymieniłam uchwyty.
Wstawiłam niebieską porcelanę.....i wszyscy są zachwyceni.
Jeszcze kilka fotek z różnych zakątków mojego salonu.
Tradycyjnie jak co roku w adwencie w różnych miejscach przysiadły anioły.
A na koniec nasz mały Mikołajek, 10- miesięczny Dominiczek.
Pozdrawiam was mikołajkowo :)))
Joanna
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 grudnia 2017
poniedziałek, 14 listopada 2016
Komoda.
Remont domu w pełni. Góra skończona, przyszedł czas na salon, który połączony jest z jadalnią.
Kiedyś pisałam Wam o komodzie, którą chciałam przemalować. Udało mi się to dopiero teraz. Oto jej przemiana.
Porozkręcałam wszystko co było można.
Teraz wygląda tak.
Aranżacja jest tymczasowa, bo chcemy jeszcze dokupić sekretarzyk i trochę przemeblować.
Jutro zabieram się za witrynkę w jadalni.
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)))
Kiedyś pisałam Wam o komodzie, którą chciałam przemalować. Udało mi się to dopiero teraz. Oto jej przemiana.
Porozkręcałam wszystko co było można.
Teraz wygląda tak.
Aranżacja jest tymczasowa, bo chcemy jeszcze dokupić sekretarzyk i trochę przemeblować.
Jutro zabieram się za witrynkę w jadalni.
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)))
środa, 26 października 2016
Metamorfoza holu - finał
Tak jak wczoraj pisałam odnowienie holu dało nam w d..., ale efekt mnie zachwyca. Tym bardziej, że jest tam miejsce na moje i męża pasje.
Uwaga będzie dużo zdjęć.
Firankę zawiesiłam krótką ze względu na widok za oknem.
Uwaga będzie dużo zdjęć.
To jest kącik mojego męża.
Ta część jest moją bajką. Tutaj wystrój i dekoracje będą się zmieniały .
Na razie jest dziecięco - robótkowo.
Firankę zawiesiłam krótką ze względu na widok za oknem.
Jak widzicie w aranżacji wykorzystałam skrzynki przyniesione z tarasu.
Nie chciałam, żeby tam się niszczyły, więc po odnowieniu przeniosłam je do domu.
Nie chciałam, żeby tam się niszczyły, więc po odnowieniu przeniosłam je do domu.
Dla zainteresowanych, sufit malowaliśmy farbą akrylową do drewna Tikkurila.
Ściany malowaliśmy farbami Decoral.
Na tym kończę relację na ten temat i wracam do dziergania.
Na drutach mam tunikę dla ciężarnej córki.
Pozdrawiam :)
Joanna
środa, 1 lipca 2015
Jaśnie pani
półka. Taka jaką sobie wymarzyłam. Wreszcie zawitała do mojej kuchni. Długo jej szukałam i znaleźć nie mogłam. Albo wymiar nie ten, albo nie miała miejsca na talerze. Koniecznie muszą być wyeksponowane w pozycji stojącej, bo to pojedyncze egzemplarze upolowane za grosik.
Oto ona. Jaśnie pani półka. Zrobiona przez mojego męża, według mojego projektu. A wszystko zaczęło się od zepsutej żarówki w lodówce.
Brak światła w lodówce przyprawił mnie o skurcz żołądka. Czyżby to już nastąpiło nieuniknione ? Lodówka
licząca lat z 20 dotychczas działała bez zarzutu. Jedynym mankamentem były nadgryzione dosłownie, przez ząb czasu uchwyty. Nie będę jednak wymieniać dobrze działającej lodówki z powodu uchwytów. Niestety teraz trzeba było zdiagnozować brak światła, więc lodówkę wysunęliśmy z ciągu szafek. Na szczęście okazało się, że to tylko żarówka. Jak lodówka była wysunięta, to była okazja, żeby zamienić ją miejscami z szafkami, co chciałam uczynić już dawno, ale nie było motywacji. Po przesuniętej lodówce został ślad na ścianie, więc trzeba było odmalować ściany, a jak ściany to i szafki. Trochę poprzestawiać sprzęty, no i zmienić stół na mniejszy, bo odkąd córka wyszła za mąż i się wyprowadziła, duży stół nie był nam potrzebny. Tak oto z powodu małej żaróweczki przeprowadziłam wielki remont kuchni i wreszcie doczekałam się mojej wymarzonej półki. Jeżeli macie jeszcze siły, to zapraszam do obejrzenia zdjęć.
Jeżeli ktoś dotrwał do końca, to brawo :)))
Pozdrawiam i życzę miłej nocki:)))
Oto ona. Jaśnie pani półka. Zrobiona przez mojego męża, według mojego projektu. A wszystko zaczęło się od zepsutej żarówki w lodówce.
Brak światła w lodówce przyprawił mnie o skurcz żołądka. Czyżby to już nastąpiło nieuniknione ? Lodówka
licząca lat z 20 dotychczas działała bez zarzutu. Jedynym mankamentem były nadgryzione dosłownie, przez ząb czasu uchwyty. Nie będę jednak wymieniać dobrze działającej lodówki z powodu uchwytów. Niestety teraz trzeba było zdiagnozować brak światła, więc lodówkę wysunęliśmy z ciągu szafek. Na szczęście okazało się, że to tylko żarówka. Jak lodówka była wysunięta, to była okazja, żeby zamienić ją miejscami z szafkami, co chciałam uczynić już dawno, ale nie było motywacji. Po przesuniętej lodówce został ślad na ścianie, więc trzeba było odmalować ściany, a jak ściany to i szafki. Trochę poprzestawiać sprzęty, no i zmienić stół na mniejszy, bo odkąd córka wyszła za mąż i się wyprowadziła, duży stół nie był nam potrzebny. Tak oto z powodu małej żaróweczki przeprowadziłam wielki remont kuchni i wreszcie doczekałam się mojej wymarzonej półki. Jeżeli macie jeszcze siły, to zapraszam do obejrzenia zdjęć.
a to moja cudna świnka, którą też upolowałam za grosze
jest piękna :)
jakie ma cudne oczy
Jeżeli ktoś dotrwał do końca, to brawo :)))
Pozdrawiam i życzę miłej nocki:)))
wtorek, 22 lipca 2014
Zakupy
Dziś chcę Wam pokazać moje cudeńka jakie ostatnio kupiłam. Najpierw dwie cudne bawełny kupione w galeryjce za miastem
oraz akrylik w zaprzyjaźnionej pasmanterii
pomimo upałów cały czas dziergam, może trochę bardziej leniwie, ale jednak. Korzystam również z prawdziwie letniej pogody. Wieczory na tarasie są cudowne. W ciągu dnia, kiedy upał daje się we znaki popijam mrożoną herbatkę mietową. Żeby kostki lodu nie rozpuściły się za szybko, przygotowuję ją w moim nowym termosie.
Do końca tygodnia jeszcze mogę cieszyć się błogim lenistwem. Potem zaczynam remont i przygotowania do ślubu i wesela córki. Zatem uciekam do drutków i szydełka.
Pozdrawiam. Joanna
oraz akrylik w zaprzyjaźnionej pasmanterii
pomimo upałów cały czas dziergam, może trochę bardziej leniwie, ale jednak. Korzystam również z prawdziwie letniej pogody. Wieczory na tarasie są cudowne. W ciągu dnia, kiedy upał daje się we znaki popijam mrożoną herbatkę mietową. Żeby kostki lodu nie rozpuściły się za szybko, przygotowuję ją w moim nowym termosie.
Do końca tygodnia jeszcze mogę cieszyć się błogim lenistwem. Potem zaczynam remont i przygotowania do ślubu i wesela córki. Zatem uciekam do drutków i szydełka.
Pozdrawiam. Joanna
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























