środa, 19 września 2018

W prognozach ochłodzenie




czas więc zaopatrzyć się w cieplejsze sweterki. Właśnie skończyłam , teraz tylko troszkę zblokować i można nosić.
Zrobiony z tej włóczki
Dekolt bez wykończenia.

Tył





Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)))
Joanna


piątek, 14 września 2018

Zielony sznurek.

 Z tak modnego obecnie sznurka zrobiłam sobie torebkę. Zwykła, prosta, robiona w okrążeniach. Jedno okrążenie półsłupek, jedno słupek, na przemian. Łapałam tylko nitkę z tyłu. Zapinana na duży, drewniany guzik z pętelką.








Z reszty sznurka zrobiłam nowy koszyczek do łazienki.

Drewniane dno kupiłam w zaprzyjaźnionej pasmanterii.



Jeszcze trochę moich przetworów. Tutaj konfitura śliwkowa z wanilią Pycha.

.
Pozdrawiam :)))
Joanna

środa, 5 września 2018

Kredens kuchenny mojej Mamy.....

.....po 64 latach przeszedł całkowitą metamorfozę. Stał podniszczony, nikomu niepotrzebny, chociaż zawsze bliski sercu . Pamiętam jak stał w naszej kuchni gdy byłam mała.
Po śmierci Mamy postanowiłam go odnowić




Teraz stoi w naszym sklepie przy piekarni i wywołuje nostalgiczne wspomnienia klientów.
Babcia miała, mama miała, ciocia lub sąsiadka. U niektórych takie kredensy stoją gdzieś zakurzone, zapomniane. Może warto sobie przypomnieć o osobach, które je miały. Ocalić od zapomnienia.
Poza tym są to meble niezwykle wytrzymałe i super pojemne.







Niestety jedna z bocznych szybek była pęknięta, a nie mogłam znaleźć nikogo kto by mi taką dorobił.
Dlatego boczne szybki zastąpiłam firankami.




Warstwy starej farby zdarte do surowego drewna i całość malowana kilka razy.
Wnętrze malowałam całe na biało.
Prawie dwa miesiące pracy. Prawa ręka do dzisiaj boli, ale nie pamiętam kiedy miałam taką satysfakcję z wykonanej pracy.
Tak jak kiedyś obiecałam Mamie, że się Jej byfyjem zaopiekuję i nie pozwolę go zniszczyć, tak słowa dotrzymałam. Stoi na poczesnym miejscu i jest ozdobą naszego sklepu :)

Pozdrawiam Joanna.






piątek, 17 sierpnia 2018

Mi cocina colorada.

Moja kolorowa kuchnia.
Znowu złapałam za pędzel i farby. Tym razem kolorowe.
Przemalowałam krzesła. Każde na inny kolor.









Stół po mojej mamie odnowiony już jakiś czas temu.
Troszkę przemeblowałam, pewne rzeczy usunęłam, a inne dodałam.





Wyszło całkiem fajnie, Znowu jest inaczej.
Malowałam jak zwykle Dekoralem, tylko czerwone krzesło jest pomalowane farbą Viva Garden.

Następnym razem metamorfoza wszechczasów. Pracowałam nad nią prawie dwa miesiące.
Na razie to wszystko.
Robótkowo też się dzieje.

Pozdrawiam :))) Joanna

piątek, 27 lipca 2018

Dwie rzeczy dla dzieci.

Pierwszą rzeczą którą chcę pokazać jest pojemnik na zabawki zrobiony ze skrzynki po owocach. Zrobiłam go dla mojego wnuka wg pomysłu @twojediy. Pojemnik ma tapicerowaną klapę zamykającą, wiec może służyć jako puf.








Kolor czerwony bo chciałam żeby był wyrazisty, przyciągający wzrok półtorarocznego dziecka.
Pod spodem kółeczka. Małego nie interesują zabawki w pojemniku tylko to, że można nim jeździć po całym pokoju.

Druga rzecz jest z kolei dla dziewczynki, a mianowicie torebka. Robiona na szydełku ze sznurka. Środek wyszyty pasującą podszewką. W środku kieszonka. Po bokach na sznureczkach nawleczone koraliki. zapinana na kwiatek i pętelkę. Przód torebki to gwiazdka wpisana w okrąg.







Tył to pełne koło.

Na koniec jeszcze dwa zdjęcia moich lilii.



Szkoda, że zapachu nie mogę Wam przesłać.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu :)))

sobota, 14 lipca 2018

Tutaj mam wszystko.

Tak tutaj mam wszystko co mi jest na co dzień potrzebne do szczęścia.
Gdy ciepło jest i słońce świeci, cały dzień staram się spędzać na dworze, a raczej na moim tarasie.
Tutaj pije poranną kawkę, czasami jem śniadanie gdy nigdzie się nie śpieszę. Tutaj przygotowuję obiad.




Wyjście na taras mam prosto z kuchni, więc wszystko mam pod ręką.





Jest grill i mini zielnik.
Dalej część wypoczynkowa.




Tutaj na zdjęciu drugie wyjście na taras, z salonu. Przeważnie zamknięte, bo na co dzień Łatwiej jest wychodzić z kuchni.




W dużej skrzyni cały stos poduch, poduszek i wszelkiego rodzaju otulaczy. Rozkładamy je na ławkę i leżak oraz krzesła.



Taras jest duży ok. 80 m. Marzy mi się częściowe zadaszenie, wtedy poduchy mogłyby być rozłożone na stałe, albo jakieś fajne mebelki ratanowe mogłabym wstawić. Teraz to bez sensu, bo przy naszej burzowej aurze wszystko byłoby ciągle mokre.

Chociaż mój taras jest taki niedoskonały, to mam tu wszystko co do szczęścia jest mi potrzebne. Tu cała rodzina spędza wolny czas. Tutaj jest miejsce na ochłodę w basenie, można się opalać, spędzać czas z książką lub robótką.

Jeszcze trochę zdjęć.







Pozdrawiam Was weekendowo :)))
Joanna