wtorek, 17 września 2019

Dolny Śląsk cz. 2

Dzisiaj będzie krócej. Chcę Wam pokazać kolejne piękne miejsce, chociaż pewnie dużo osób je zna. Świeradów Zdrój. Byłam tam pierwszy raz i jestem zachwycona.

Zabytkowa hala spacerowa



a w niej urocze kawiarenki 



oraz piękne deptaki i parki pełne kwiatów






z fontannami, ławeczkami


i moja perełka

kawałek za centrum jest wyciąg gondolowy na Stok Izerski z którego roztaczają się przeeeeepięęęęękne, przeeeeecuuuudne widoki







 Na dziś już koniec, nie będę Was dłużej męczyć, ale szczerze polecam ten zakątek, jeżeli nie na wakacje to chociaż na dłuższy weekend.
Pozdrawiam Joanna

wtorek, 10 września 2019

Dziś o Dolnym Śląsku cz. 1

 
Tegoroczne wakacje spędziłam na Dolnym Śląsku, a konkretnie w Karłowickiej Dolinie.
Jest to cudowny kemping połączony z pensjonatem i mini zoo nad Jez. Złotnickim.
Powiem Wam raj dla dzieci i dorosłych. Cisza, spokój, cudowna przyroda, obcowanie z naturą i zwierzętami. Jednocześnie wszelkie udogodnienia.



Codziennie rano dzieci doiły kozę i piły kozie mleko. Nawet największe niejadki delektowały się nim.

Zwierzęta można było karmić i spędzać z nimi cały czas.












 Olbrzymi teren do dyspozycji gości, plac zabaw, miejsce na grila i ognisko. Sauna i jacuzzy.


Olbrzymie pastwiska.

Malownicze jezioro i plaża.


Dookoła pięknie odnowione poniemieckie domy






i te które jeszcze czekają na remont



lub tylko ruiny, resztki domostw, które pamiętają dawne czasy i ludzi, którzy w nich żyli z ich radościami i smutkami.


Zakochałam się w tym regionie Polski i była to miłość od pierwszego wejrzenia😍
Dzisiaj publikuję pierwszą część, bo nie chcę by post był zbyt długi, a tyle jeszcze ciekawych miejsc jest wartych pokazania i opisania.
Chcę Was zachęcić do odwiedzenia tego zakątka Polski, jak również zachować sobie zapiski przeżyć  i emocji, kiedy wszystko jeszcze jest świeże i ciągle czuję ten zachwyt jakbym tam była.

Pozdrawiam Joanna :)

wtorek, 9 lipca 2019

Z bawełny.



Długo mnie tutaj nie było, oj długo. W tym czasie dużo się u mnie zmieniło. Przede wszystkim druga córka wyszła za mąż i wyprowadziła się z domu. Teraz zostaliśmy tylko z najmłodszą, 15-letnią Agatą. Mamy nowe plany i marzenia, ale o tym na razie cicho sza.

Robótkowo cały czas coś tworzę. Ostatnio skończyłam dwie bawełniane tuniki.
Jedną zmodyfikowałam, bo poprzednia wersja do mnie nie przemawiała.
Teraz jest używana dość często.




Druga fioletowa, zrobiona tym samym ściegiem na szydełku.






Lubię takie bluzeczki dlatego robi się kolejna, tym razem będzie z rękawkiem.

Pozdrawiam Was i życzę miłego wieczoru :)))
Joanna

niedziela, 14 kwietnia 2019

Wszystkiego po trosze.

Jakiś czas mnie tu nie było, więc nazbierało się trochę wszelkiego rodzaju rękoczynów.
Na pierwszy ogień pójdą sweterki dla wnuka. Jeszcze zimą zaopatrzyłam go w dwa cieple swetry zrobione z resztek.





Niestety odkurzacz był tak ważny i ciekawy, że nie dało się zrobić porządnych zdjęć.


Trzeci sweterek z bawełny z akrylem Jeans z Yarn Art też się robi.


 Docelowo ma być zrobiony na ślub mojej średniej córki, a cioci Dominika na 28. kwietnia. Babcia na pewno zdąży.

Następnie zabrałam się za odnawianie starych krzeseł.
Najpierw odnowiłam 2  foteliki, które zostały mi jeszcze po mojej mamie.





Potem na wystawce znalazłam takie krzesło, tutaj już odnowione




i dwa takie krzesła.  Tutaj jedno już w nowej szacie. Wodoodporny len capuccino.
Drewniana rama zabezpieczona woskiem do mebli.



Jak widzicie życie trochę przeniosło się na taras, więc trzeba było uszyć nowe pokrowce na poduchy.
W sklepie internetowym kupiłam tkaninę wodoodporną, bo mój taras nie dorobił się jeszcze zadaszenia i nawet najmniejszy deszczyk moczył moje siedziska.



Materiału jeszcze zostało, więc dwa kolejne odnowione krzesła wpasowały się w marynarski wystrój mojego tarasu.



Na koniec zrobiłam kilka wiosennych zawieszek w stylu eko.



Na tym dzisiaj kończę, bo post wyszedł mi przydługi. Nie wiem czy wystarczy Wam cierpliwości, żeby go przeczytać.
Pozdrawiam niedzielnie :)))
Joanna